Pewna grupa osób, która postanowiła ... i na tym się skończyło.
Ale jest nadzieja, że się stanie co miało się stać. Trzeba tylko to jeszcze raz przedyskutować :-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miłosz Kulawiak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miłosz Kulawiak. Pokaż wszystkie posty
środa, 14 października 2015
sobota, 30 listopada 2013
Przeciętne piżama party
czwartek 28.11.2013

Nie wiem, nie wiem co o tym koncercie napisać. No zagrali, zagrali to co mieli do zagrania i nic więcej. W końcu nic więcej nie nagrali :-). No i było to jakieś...jakieś takie bez ... przekonania. Cały czas miałem wrażenie, że cały zespół jak i muzyka są mało autentyczni. Jakby grali coś czego nie lubią, a graja tylko dla sławy, w którą już tak bardzo uwierzyli, że dla niektórych osób może to wyglądać prawdziwie. Zbyt duże mniemanie o sobie aż biło blaskiem po oczach od samego wejścia do klubu. Wprowadzono, zakaz robienia zdjęć przez pierwsze 30 minut, zamknięto bar na czas trwania koncertu, wygaszono całe oświetlenie poza sceną, od zaplecza na scenę prowadził ich "ochroniarz" torujący drogę między fanami (jakby tłum chciał dotknąć piżamy), ustawiono specjalny stolik przy którym artyści rozdawali autografy, zdjęcia można było zrobić z zespołem ale dopiero jak rozdadzą autografy...i te pretensjonalne piżamy. No w końcu o czymś trzeba mówić przy okazji ich koncertu, bo muzyka...jednym się podoba innym nie. Ale całość moim zdaniem strasznie ...sztuczna, wymuszona, jak uśmiech kontrabasisty.
Aż zdziwiłem się, że dwie osoby z zespołu zostały po koncercie żeby napić się w spokoju, chyba tylko dlatego, że w pokoju hotelowym nie było telewizora. I za to dzięki Jakubowi (perkusista), wyluzował się trochę po koncercie i dał namówić na kieliszek alkoholu (przy okazji pozdrowienia dla drugiego Jakuba).
Jeżeli koncert można ocenić ilością czasu spędzonego w klubie po koncercie, to chyba był całkiem udany :-)

Nie wiem, nie wiem co o tym koncercie napisać. No zagrali, zagrali to co mieli do zagrania i nic więcej. W końcu nic więcej nie nagrali :-). No i było to jakieś...jakieś takie bez ... przekonania. Cały czas miałem wrażenie, że cały zespół jak i muzyka są mało autentyczni. Jakby grali coś czego nie lubią, a graja tylko dla sławy, w którą już tak bardzo uwierzyli, że dla niektórych osób może to wyglądać prawdziwie. Zbyt duże mniemanie o sobie aż biło blaskiem po oczach od samego wejścia do klubu. Wprowadzono, zakaz robienia zdjęć przez pierwsze 30 minut, zamknięto bar na czas trwania koncertu, wygaszono całe oświetlenie poza sceną, od zaplecza na scenę prowadził ich "ochroniarz" torujący drogę między fanami (jakby tłum chciał dotknąć piżamy), ustawiono specjalny stolik przy którym artyści rozdawali autografy, zdjęcia można było zrobić z zespołem ale dopiero jak rozdadzą autografy...i te pretensjonalne piżamy. No w końcu o czymś trzeba mówić przy okazji ich koncertu, bo muzyka...jednym się podoba innym nie. Ale całość moim zdaniem strasznie ...sztuczna, wymuszona, jak uśmiech kontrabasisty.
Aż zdziwiłem się, że dwie osoby z zespołu zostały po koncercie żeby napić się w spokoju, chyba tylko dlatego, że w pokoju hotelowym nie było telewizora. I za to dzięki Jakubowi (perkusista), wyluzował się trochę po koncercie i dał namówić na kieliszek alkoholu (przy okazji pozdrowienia dla drugiego Jakuba).
Jeżeli koncert można ocenić ilością czasu spędzonego w klubie po koncercie, to chyba był całkiem udany :-)
WIĘCEJ ZDJĘĆ Z KONCERTU Domowe Melodie, galeria na Flickr.
piątek, 19 lipca 2013
Nie przenoście nam Jazzbląga do...
Środa, 17.07.2013
Są osoby, które ustawiłyby scenę na zewnątrz, są osoby które widzą dla niej piękną salę koncertową, są w końcu artyści, którzy chcą na tej scenie grać, właśnie w tym miejscu, w Galerii EL na nawie głównej. Są pod wrażeniem miejsca. Kto nie jest...ten trąba. Podobno to jedno z pierwszych miejsc gdzie jazz w Elblągu się narodził, więc dlaczego nie tu?
Dwa dni Jaazbląga za nami. Jestem pewien, że kolejne dwa dni koncertów, przekonają niezdecydowanych. Nie przenoście nam jazzu do ... Lepsza stara cegła niż budyniowy styropian. Lepiej popracować nad szczegółami.
Zachęcam, przychodźcie. Bilety jeszcze są.
JAZZBLĄG 2013 - galeria na FLICKR
PS. Jedno zdjęcie nie pasuje do pozostałych. Które? ;-)
Są osoby, które ustawiłyby scenę na zewnątrz, są osoby które widzą dla niej piękną salę koncertową, są w końcu artyści, którzy chcą na tej scenie grać, właśnie w tym miejscu, w Galerii EL na nawie głównej. Są pod wrażeniem miejsca. Kto nie jest...ten trąba. Podobno to jedno z pierwszych miejsc gdzie jazz w Elblągu się narodził, więc dlaczego nie tu?
Dwa dni Jaazbląga za nami. Jestem pewien, że kolejne dwa dni koncertów, przekonają niezdecydowanych. Nie przenoście nam jazzu do ... Lepsza stara cegła niż budyniowy styropian. Lepiej popracować nad szczegółami.
Zachęcam, przychodźcie. Bilety jeszcze są.



JAZZBLĄG 2013 - galeria na FLICKR
PS. Jedno zdjęcie nie pasuje do pozostałych. Które? ;-)
niedziela, 9 czerwca 2013
Voo Voo w ogrodach
Świetny koncert, świetny. Tylko szkoda, że nawet jednego bisu nie było.



VOO VOO w BIBLIOTECE - Więcej zdjęć na FLICKR



VOO VOO w BIBLIOTECE - Więcej zdjęć na FLICKR
środa, 29 maja 2013
Moreland & Arbuckle
wtorek, 28.05.2013

Dobrze grali ale za krótko jak dla mnie. A może to ja byłem za krótko? No nie wiem.
Dzisiaj kilka zdjęć spod ściany. Jedno miejsce, kilka ujęć. Dobrze się tam stoi bo do wodopoju blisko. A wczoraj królował sok bananowy. Najlepszy jest prosto z lodówki i jak jest końcówka opakowania. Wtedy jest taki gęsty jak pomidorowy. Prawie można się pomylić. Jak nowe opakowanie otwierają już nie jest taki dobry. Ważne też żeby lodówka wcześniej była włączona. Jednak sok wczoraj się nie przydał, bo kiedy goście z za wielkiej wody zaczynali mówić swoim slangiem to lepiej szło rozumienie tym osobom które już od południa piły alkohol. Ja zrozumiałem tylko "Yeaaaaaah" ;-). No dobra jeszcze "Ass" ;-)

Dobrze grali ale za krótko jak dla mnie. A może to ja byłem za krótko? No nie wiem.
Dzisiaj kilka zdjęć spod ściany. Jedno miejsce, kilka ujęć. Dobrze się tam stoi bo do wodopoju blisko. A wczoraj królował sok bananowy. Najlepszy jest prosto z lodówki i jak jest końcówka opakowania. Wtedy jest taki gęsty jak pomidorowy. Prawie można się pomylić. Jak nowe opakowanie otwierają już nie jest taki dobry. Ważne też żeby lodówka wcześniej była włączona. Jednak sok wczoraj się nie przydał, bo kiedy goście z za wielkiej wody zaczynali mówić swoim slangiem to lepiej szło rozumienie tym osobom które już od południa piły alkohol. Ja zrozumiałem tylko "Yeaaaaaah" ;-). No dobra jeszcze "Ass" ;-)
sobota, 29 września 2012
Jam Session Lato 2012 - Epilog

Z niebieskiej kartki
Dziękuję (alfabetycznie)
- Andrzejowi
- Ani
- Beatce
- Grześkowi
- Maćkowi
- Piotrowi
- Wszystkim
- Zbyszkowi
- Zuzannie
Za (alfabetycznie)
- inspirację
- nieobecność
- obecność
- obiektyw
- organizację
- pomysł
- pozowanie
- rozkładanie
- wyrozumiałość
ERRATA
Dziękuję
- Konradowi
Za
- parę rzeczy :-)
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
PGR
Niedziela, 19.08.2012
Niedzielna wycieczka rowerowa zakończyła się wieczorem, zdążyliśmy jeszcze na obiadokolacje do zaprzyjaźnionej knajpy. Ale nie o tym miało być. Tuż za Elblągiem stoją dwa budynki po starym PGR w miejscowości gdzie ostatni Dutch homestead no 16 został zniszczony w latach 90 ubiegłego stulecia. Dzisiaj wszystko tam niszczeje stanowiąc atrakcje dla fotografów amatorów/turystów. To co jeszcze nie rozebrane może być niezłym tłem dla amatorskich horrorów lub pojechanych sesji fotograficznych. Ktoś się pisze?
LINK do galerii




Niedzielna wycieczka rowerowa zakończyła się wieczorem, zdążyliśmy jeszcze na obiadokolacje do zaprzyjaźnionej knajpy. Ale nie o tym miało być. Tuż za Elblągiem stoją dwa budynki po starym PGR w miejscowości gdzie ostatni Dutch homestead no 16 został zniszczony w latach 90 ubiegłego stulecia. Dzisiaj wszystko tam niszczeje stanowiąc atrakcje dla fotografów amatorów/turystów. To co jeszcze nie rozebrane może być niezłym tłem dla amatorskich horrorów lub pojechanych sesji fotograficznych. Ktoś się pisze?
LINK do galerii




czwartek, 31 maja 2012
Urodziny.
Poniedziałek, 14.05.2012
I o czym tu napisać? Urodziny udały się. Tak twierdzą zaprzyjaźnione twarze. Zaczęło się od tortu a skończyło prawie na mordobiciu więc chyba było grubo. Mimo wszystko nie zabrakło wisienki na torcie bo i policja była wzywana, tym razem przez osoby z wewnątrz, nie z zewnątrz. Nie rozumiem dlaczego nie zrobiłem zdjęć podczas interwencji może miałbym szanse na Casio. A tak, pewnie znowu dupa. Z powodu nieustającego braku czasu, proszę o cierpliwość. Nie wiem kiedy uda mi się pokazać więcej zdjęć. Może za rok na drugie urodziny M? Na zachętę "Tymon zaprasza"
Od dwóch tygodni zdjęcia leżały i dojrzewały. A może po prostu nie było czasu żeby się im przyjrzeć? To już za mną. Oddaję Waszej uwadze ujęcia jakie zapamiętała matryca aparatu. Nie wszystkie, bo wszystkie nie nadają się do publikacji :P. Powstał nawet film ale został poddany taaakiej cenzurze, że nawet dobre czasy PRLu tego nie pamiętają.
Pewnie wszyscy, którzy byli potwierdzą, że było inaczej niż zazwyczaj bywa na pierwszych urodzinach. Chociaż niejeden brat, tatuś, wujek, niejedna mamusia, ciocia, siostra, babcia też się skuli to jednak różnica była widoczna. No może poza tortem i świeczką. Na pierwszych urodzinach zazwyczaj nie drze się ryja, bo malucha można obudzić lub co gorsza na całe życie wystraszyć i wytrzeszczu oczu przyprawić. Tutaj, na pierwszych urodzinach prawie wszyscy darli się, przynajmniej w jednym momencie, kiedy to na scenie pojawił się zespół ...hmm nie wiem jak ich nazwać. Jak na pierwszy występ poszło im nieźle, J. próbował nawet śpiewać...hehe. Myślę, że na festiwalu jazzblong mogą wystąpić ;-). Zapraszam do oglądania i przepraszam za uchwycenie tego co w Was najbrzydsze, no bo kto podoba się sobie na zdjęciach? :P
GALERIA 1 Z URODZIN
GALERIA 2 Z URODZIN
I o czym tu napisać? Urodziny udały się. Tak twierdzą zaprzyjaźnione twarze. Zaczęło się od tortu a skończyło prawie na mordobiciu więc chyba było grubo. Mimo wszystko nie zabrakło wisienki na torcie bo i policja była wzywana, tym razem przez osoby z wewnątrz, nie z zewnątrz. Nie rozumiem dlaczego nie zrobiłem zdjęć podczas interwencji może miałbym szanse na Casio. A tak, pewnie znowu dupa. Z powodu nieustającego braku czasu, proszę o cierpliwość. Nie wiem kiedy uda mi się pokazać więcej zdjęć. Może za rok na drugie urodziny M? Na zachętę "Tymon zaprasza"



Od dwóch tygodni zdjęcia leżały i dojrzewały. A może po prostu nie było czasu żeby się im przyjrzeć? To już za mną. Oddaję Waszej uwadze ujęcia jakie zapamiętała matryca aparatu. Nie wszystkie, bo wszystkie nie nadają się do publikacji :P. Powstał nawet film ale został poddany taaakiej cenzurze, że nawet dobre czasy PRLu tego nie pamiętają.
Pewnie wszyscy, którzy byli potwierdzą, że było inaczej niż zazwyczaj bywa na pierwszych urodzinach. Chociaż niejeden brat, tatuś, wujek, niejedna mamusia, ciocia, siostra, babcia też się skuli to jednak różnica była widoczna. No może poza tortem i świeczką. Na pierwszych urodzinach zazwyczaj nie drze się ryja, bo malucha można obudzić lub co gorsza na całe życie wystraszyć i wytrzeszczu oczu przyprawić. Tutaj, na pierwszych urodzinach prawie wszyscy darli się, przynajmniej w jednym momencie, kiedy to na scenie pojawił się zespół ...hmm nie wiem jak ich nazwać. Jak na pierwszy występ poszło im nieźle, J. próbował nawet śpiewać...hehe. Myślę, że na festiwalu jazzblong mogą wystąpić ;-). Zapraszam do oglądania i przepraszam za uchwycenie tego co w Was najbrzydsze, no bo kto podoba się sobie na zdjęciach? :P
GALERIA 1 Z URODZIN
GALERIA 2 Z URODZIN
czwartek, 17 maja 2012
Figuracja na granicy życia i śmierci...
Sobota, 19.05.2012
Czwartek to nie był dobry dzień na zdjęcia.
Kilka dni przed wernisażem to nieustanne bieganie pomiędzy kolejnymi sprawami. I kiedy przychodzi ten moment oddania się duchowej strawie brakuje medium. Brakuje głupiej lampki wina, które jest przekaźnikiem emocji pomiędzy odbiorem wizualnym a duchowym. Nie ważne jakie ono by nie było, zawsze było. Towarzyszy sztuce od wieków, ale nie w czwartek. Nie było możliwości rozmowy ze znajomymi przy lampce wina o sztuce jaka zagościła na najbliższy miesiąc w Galerii EL. Szkoda.
A co było zamiast wina? W czwartek było piwo. Ale nie, nie, nie podczas wernisażu tylko po wernisażu. I nie w galerii tylko poza galerią. Piwo kojarzone raczej z inną sztuką, np mięsa na grillu, czy karaoke w podrzędnym pubie. Piwo które towarzyszy oglądaniu meczów w telewizji, wspólnie z chipsami. Dzisiaj towarzyszyło sztuce przez duże S. A w zasadzie nie bo było podane po daniu głównym i nie dla wszystkich bo wiele osób po prostu rozeszło się do domów. Jak już jestem przy porównaniu do transmisji sportowych to dodam że wyglądało to tak jakbym poszedł do pubu na mecz i piwo dostał po meczu. Nie lubię.
Następnym razem postaram się być przygotowany, przyjdę ze swoim winem :-).
To nie był dobry dzień do robienia zdjęć. Dlatego poniżej nie znajdziecie ich zbyt wiele. I większość w zasadzie zrobiona już po wernisażu, bo kto widział żeby robić zdjęcia w trakcie?
Czwartek, 17.05.2012
W zasadzie pozostały minuty ale tak sobie myślę, dlaczego nie pokazać tych zdjęć. Może zachęcą kogoś do przyjścia na wernisaż? Beata Ewa Białecka i Magda Moskwa do ostatniej chwili przygotowywały wystawę. Podobało mi się określenie..."Co by tu jeszcze przesunąć? Lubię przesuwać." i "No tak, w moim wieku to zdjęcia już tylko z daleka" w odpowiedzi na moje pytanie czy mogę z daleka zrobić tym dwóm przemiłym paniom zdjęcia. Która z nich wypowiedziała które zdanie? Zapytajcie dzisiaj na wernisażu. Kto chciałby popatrzeć z bliska zachęcam do odwiedzin GEL już dzisiaj.
PS. Podobno dzisiaj będzie abstrakcyjna kąpiel w wannie :-). I jeszcze jedna niespodzianka, nie wiem czy miła, Galeria EL schodzi ... nie będę kończył tego zdania, masakra. Przyjdźcie bo warto zobaczyć prace. A potem idźcie do domu. To takie moje zdanie.
Czwartek to nie był dobry dzień na zdjęcia.
Kilka dni przed wernisażem to nieustanne bieganie pomiędzy kolejnymi sprawami. I kiedy przychodzi ten moment oddania się duchowej strawie brakuje medium. Brakuje głupiej lampki wina, które jest przekaźnikiem emocji pomiędzy odbiorem wizualnym a duchowym. Nie ważne jakie ono by nie było, zawsze było. Towarzyszy sztuce od wieków, ale nie w czwartek. Nie było możliwości rozmowy ze znajomymi przy lampce wina o sztuce jaka zagościła na najbliższy miesiąc w Galerii EL. Szkoda.
A co było zamiast wina? W czwartek było piwo. Ale nie, nie, nie podczas wernisażu tylko po wernisażu. I nie w galerii tylko poza galerią. Piwo kojarzone raczej z inną sztuką, np mięsa na grillu, czy karaoke w podrzędnym pubie. Piwo które towarzyszy oglądaniu meczów w telewizji, wspólnie z chipsami. Dzisiaj towarzyszyło sztuce przez duże S. A w zasadzie nie bo było podane po daniu głównym i nie dla wszystkich bo wiele osób po prostu rozeszło się do domów. Jak już jestem przy porównaniu do transmisji sportowych to dodam że wyglądało to tak jakbym poszedł do pubu na mecz i piwo dostał po meczu. Nie lubię.
Następnym razem postaram się być przygotowany, przyjdę ze swoim winem :-).
To nie był dobry dzień do robienia zdjęć. Dlatego poniżej nie znajdziecie ich zbyt wiele. I większość w zasadzie zrobiona już po wernisażu, bo kto widział żeby robić zdjęcia w trakcie?
![]() |
| Magda Moskwa, Beata Ewa Białecka i Marta Smolińska (kuratorka wystawy) |
![]() |
| Magda Moskwa |
![]() |
| Marta Smolińska i Zbyszek Opalewski (po prawej) zastanawiają się kto pójdzie po wino do sklepiku. |
![]() |
| Beata Ewa Białecka |
![]() |
| Miriam Stołowska przy stole bez wina |
![]() |
| Szybko się zrobiło pusto ludzie rozeszli się po kątach i do domów. |
![]() |
| Ola daje drobne Łukaszowi na wino. |
![]() |
| Kąpiel ...nie w winie ale z wszechobecnym poczuciem winy |
Czwartek, 17.05.2012
W zasadzie pozostały minuty ale tak sobie myślę, dlaczego nie pokazać tych zdjęć. Może zachęcą kogoś do przyjścia na wernisaż? Beata Ewa Białecka i Magda Moskwa do ostatniej chwili przygotowywały wystawę. Podobało mi się określenie..."Co by tu jeszcze przesunąć? Lubię przesuwać." i "No tak, w moim wieku to zdjęcia już tylko z daleka" w odpowiedzi na moje pytanie czy mogę z daleka zrobić tym dwóm przemiłym paniom zdjęcia. Która z nich wypowiedziała które zdanie? Zapytajcie dzisiaj na wernisażu. Kto chciałby popatrzeć z bliska zachęcam do odwiedzin GEL już dzisiaj.
PS. Podobno dzisiaj będzie abstrakcyjna kąpiel w wannie :-). I jeszcze jedna niespodzianka, nie wiem czy miła, Galeria EL schodzi ... nie będę kończył tego zdania, masakra. Przyjdźcie bo warto zobaczyć prace. A potem idźcie do domu. To takie moje zdanie.
![]() |
| Beata Ewa Białecka |
![]() |
| Magdalena Moskwa |
środa, 11 kwietnia 2012
W poszukiwaniu głębi ...
11.04.2012 środa
Tak się dzisiaj złożyło, że ktoś pracował żeby inny nie musiał. Pracowała Karolina Zdunek. Czasami w obiektyw wpadnie jakiś motyl przypadkiem, ukradkiem, z za rogu. Czasami uda się podejść bliżej i nie spłoszyć go. Dzisiaj również się udało. Zapewne zobaczymy go jutro na wernisażu w zaprzyjaźnionej Galerii EL. No cóż, wypada tylko zaprosić, pogadamy przy winie o sztuce. Lub odwrotnie :-).
12.04.2012 czwartek, tuż po środzie.
A poniżej kilka ujęć z dzisiejszego wernisażu. Całkiem sympatycznie, kameralnie, wąskie grono, paski, kropki, trochę abstrakcji i pełne kieliszki na stole. Dlatego przepraszam jak z którymś znajomym nie udało mi się porozmawiać lub rozmowa była krótka. Te kieliszki... zaprzątały głowę.
Tak się dzisiaj złożyło, że ktoś pracował żeby inny nie musiał. Pracowała Karolina Zdunek. Czasami w obiektyw wpadnie jakiś motyl przypadkiem, ukradkiem, z za rogu. Czasami uda się podejść bliżej i nie spłoszyć go. Dzisiaj również się udało. Zapewne zobaczymy go jutro na wernisażu w zaprzyjaźnionej Galerii EL. No cóż, wypada tylko zaprosić, pogadamy przy winie o sztuce. Lub odwrotnie :-).
![]() |
| Karolina Zdunek - fot. Miłosz Kulawiak |
12.04.2012 czwartek, tuż po środzie.
A poniżej kilka ujęć z dzisiejszego wernisażu. Całkiem sympatycznie, kameralnie, wąskie grono, paski, kropki, trochę abstrakcji i pełne kieliszki na stole. Dlatego przepraszam jak z którymś znajomym nie udało mi się porozmawiać lub rozmowa była krótka. Te kieliszki... zaprzątały głowę.
czwartek, 16 lutego 2012
Pączki elbląskie...
Luty 2012, Elbląg
- Ile pączków dzisiaj zjadłeś?
- Dwa.
- Dwa? Dwa to ja nosem na raz wciągam.
Czyli pączki elbląskie w wydaniu żurnalistów i nie tylko... :))))
Było ciekawie, naprawdę, konkurs w jedzeniu pączków na czas :) Znaleźli się tacy, którzy nie przepadają za pączkami z cukrem pudrem, mówią że z polewą lepiej wchodzą, inni twierdzili że siedząc na krzesłach lepiej się układa przełyk niż siedząc na kanapie, byli też tacy którzy twierdzili że mogliby mieć więcej czasu to więcej by zjedli. Pomimo kilku "rąbków u spódnicy" zdecydowana większość uczestników konkursu zajadała się pączkami jeszcze po zakończeniu konkursu. Jednym zdaniem - zabawa się udała, było wesoło. Zwyciężył faworyt DE, podobno ubiegłoroczny zwycięzca. Grat.
A ja? Ze smakiem patrzyłem na nią...przepyszną, apetyczną, czerwoną..kostkę malinową. Mniam.
- Ile pączków dzisiaj zjadłeś?
- Dwa.
- Dwa? Dwa to ja nosem na raz wciągam.

Czyli pączki elbląskie w wydaniu żurnalistów i nie tylko... :))))
Było ciekawie, naprawdę, konkurs w jedzeniu pączków na czas :) Znaleźli się tacy, którzy nie przepadają za pączkami z cukrem pudrem, mówią że z polewą lepiej wchodzą, inni twierdzili że siedząc na krzesłach lepiej się układa przełyk niż siedząc na kanapie, byli też tacy którzy twierdzili że mogliby mieć więcej czasu to więcej by zjedli. Pomimo kilku "rąbków u spódnicy" zdecydowana większość uczestników konkursu zajadała się pączkami jeszcze po zakończeniu konkursu. Jednym zdaniem - zabawa się udała, było wesoło. Zwyciężył faworyt DE, podobno ubiegłoroczny zwycięzca. Grat.
A ja? Ze smakiem patrzyłem na nią...przepyszną, apetyczną, czerwoną..kostkę malinową. Mniam.
piątek, 20 stycznia 2012
Mitch&Mitch czyli scena pękła w szwach ... knajpa nie....
Czwartek, 19.01.2012
...ale to Elbląg :) Nasz kochany, malowniczy Elbląg... :).
Nie udało mi się zdobyć biletów na ten koncert w radiowej Trójce, obawiałem się że braknie już w przedsprzedaży. Jednak były :) i nie żałuję, że kupiłem. Niech żałują Ci co nie byli ale rozumiem ich w zupełności ... oszczędzają kasę na Boysów. W sumie co za różnica? Też faceci z instrumentami i w dodatku więcej śpiewają ;)
A tymczasem jak było w Mjazzdze sami zobaczcie.
A na koniec, dla wytrwałych, jeszcze deser :) ... hehe może będzie więcej :)
MITCH & MITCH więcej zdjęć na Flickr
DESER
...ale to Elbląg :) Nasz kochany, malowniczy Elbląg... :).
Nie udało mi się zdobyć biletów na ten koncert w radiowej Trójce, obawiałem się że braknie już w przedsprzedaży. Jednak były :) i nie żałuję, że kupiłem. Niech żałują Ci co nie byli ale rozumiem ich w zupełności ... oszczędzają kasę na Boysów. W sumie co za różnica? Też faceci z instrumentami i w dodatku więcej śpiewają ;)
A tymczasem jak było w Mjazzdze sami zobaczcie.
A na koniec, dla wytrwałych, jeszcze deser :) ... hehe może będzie więcej :)

DESER
niedziela, 30 października 2011
czwartek, 27 października 2011
Dla Ciebie ....

Widziałam wiatr o siwych włosach
Roznosił spokój wśród pól
Ciepłe babie lato kości grzał
A innym razem lasy kosił
Spadał ostrzem z gór
Młody był, bogiem był, wciąż gnał wolny tak
Wiele dni, wiele lat, czas nas uczy pogody
Zaplącze drogi, pomyli prawdy
Nim zboże oddzieli od trawy
Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz - jestem tak młody
Czas nas uczy pogody
Tak od lat, tak od lat
Ilu ludzi czas wyleczył z ran
Zamienił w spokój burze krwi
Pewnie kiedyś nam, pod jesień tak,
Czoła wypogodzi, wygładzi brwi
Widziałam dni w muzeach sennych
O wnętrzach zimnych jak mrok
Starsi ludzie w rogach wielkich sal
Księgi pięknych myśli pełne
Pokrył gruby kurz
Herbaty smak, kapci miękkich szum, spokój serc
Wiele dni, wiele lat, czas nas uczy pogody
Zaplącze drogi, pomyli prawdy
Nim zboże oddzieli od trawy
Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz - jestem tak młody
Czas nas uczy pogody
Tak od lat, tak od lat
niedziela, 23 października 2011
piątek, 21 października 2011
czwartek, 20 października 2011
środa, 19 października 2011
piątek, 30 września 2011
Jak tu przetrwać ciemne dni i noce...?
Zbliża się zima. Będzie ciężko jak znowu podniosą cenę gazu, prądu, wody. Który to już raz? Jak tu żyć? Wybory też się zbliżają. Na kogo głosować? A może w ogóle nie głosować? To jest myśl. Ale czy można być biernym? No właśnie, niektórzy każą być biernym i czekać inni każą brać wszystko w swoje ręce. Eeee tam. Pieprzyć to.
Żeby to były jedyne problemy jakie czekają mnie, nas tej jesieni i zimy, niestety zbliżają się kolejne. Trzeba mieć nadzieję, że nie będą bardzo duże (kur.. przecież już są). I na co można liczyć? Ktoś powie, zawsze na siebie. Ja już nie jestem pewien, samemu to raczej nie wyjdzie. Niestety. We dwójkę byłoby równie trudno ale nie niemożliwie. W życiu nie ma tak jak w grach, że można sobie z komputerem zagrać. Więc trzeba się liczyć z tym, że się nie uda przejść przez to samemu. Jak już nic nie będzie pomagało to jak zwykle można liczyć na ... piwo. I oby się sprzedawało do końca świata i jeden dzień dłużej.
Fot. Miłosz Kulawiak. Grudzień 2010. Grójec.




Żeby to były jedyne problemy jakie czekają mnie, nas tej jesieni i zimy, niestety zbliżają się kolejne. Trzeba mieć nadzieję, że nie będą bardzo duże (kur.. przecież już są). I na co można liczyć? Ktoś powie, zawsze na siebie. Ja już nie jestem pewien, samemu to raczej nie wyjdzie. Niestety. We dwójkę byłoby równie trudno ale nie niemożliwie. W życiu nie ma tak jak w grach, że można sobie z komputerem zagrać. Więc trzeba się liczyć z tym, że się nie uda przejść przez to samemu. Jak już nic nie będzie pomagało to jak zwykle można liczyć na ... piwo. I oby się sprzedawało do końca świata i jeden dzień dłużej.
Fot. Miłosz Kulawiak. Grudzień 2010. Grójec.





piątek, 23 września 2011
Kopniak ...
Kilka godzin a się tyle wydarzyło, że nawet nie wiem od czego zacząć i czy o wszystkim pisać. Może zacznę od kostki. Jest zepsuta. W zasadzie nie tak bardzo jak się obawiałem, ale nie zmienia to faktu, że nawala. Okropnie. Na szczęście mam już kule ale przez trzy godziny kiedy poszukiwałem wsparcia u lekarzy nie miałem. A przebieg był mniej więcej taki. Telefon do szpitala (-), telefon do poradni (-), telefon do lekarza (-), telefon do przychodni (+), przychodnia (+), lekarz (+), pracownia RTG (-), pracownia RTG (-), pracownia RTG (+), przychodnia ortopedyczna (-), lekarz ortopeda (-), przychodnia ortopedyczna (+), lekarz chirurg (+). Plusami zaznaczyłem pozytywne rozpatrzenie sprawy , minusami, wiadomo. Niestety czeka mnie odpoczynek od spacerowania, co nie jest ciekawą perspektywą w kontekście zbliżających się Worldwide Photo Walk. Tiaaa. Jednak nie będę o wszystkim pisał...
A dlaczego "kopniak"? Bo taką nogą jak na zdjęciu, tylko o wiele zgrabniejszą dostałem dzisiaj kopa, na do widzenia. Boli ... nie tylko kostka.


Subskrybuj:
Posty (Atom)





















